Pranajama: 8 powodów dlaczego nie jest ćwiczeniem oddechowym

W ostatnich latach oddech stał się bardzo popularny. W internecie znajdziemy dziś nagrania niemal każdej techniki: nadi śodhanę, kapalabhati, bhastrikę, bhramari, wilomę, anulomę… tybetańskie tummo. Z jednej strony to dobrze, bo coraz więcej osób zaczyna rozumieć, że sposób oddychania nie jest obojętny dla ciała, napięcia, snu, koncentracji i stanu umysłu. Z drugiej strony właśnie w tej dostępności pojawia się ryzyko: sama znajomość techniki nie oznacza jeszcze znajomości pranajamy. To, że ktoś potrafi nazwać praktykę sanskryckim terminem albo pokazać ją w krótkim wideo, nie znaczy, że rozumie jej miejsce w tradycji jogi, jej działanie, przeciwwskazania, stopniowanie i relację z innymi praktykami.

1. Pranajama to nie to samo co ćwiczenia oddechowe

Współczesne praktyki oddechowe, często określane jako breathwork, bardzo często koncentrują się na regulacji emocji, pracy z napięciem, pobudzeniem, snem albo stresem. I bardzo dobrze, lecz… to nie wyczerpuje funkcji pranajamy. W klasycznej jodze oraz w hathajodze pranajama nie jest tylko techniką uspokojenia ciała ani narzędziem szybkiej zmiany samopoczucia. Patańdźali w „Jogasutrach” i Swatmarama w „Hathapradipice” umieszczają pranajamę po asanie, a przed praktykami wewnętrznymi, wskazując, że jedynie w początkowej fazie dotyczy ona regulacji przepływu wdechu i wydechu, by prowadzić do subtelniejszej pracy z umysłem. W „Jogasutrach” 2.49-2.53 pranajama jest powiązana z przygotowaniem umysłu do dharany, czyli silnej koncentracji. To bardzo ważne: w tradycji jogi oddech nie jest tylko fizjologicznym procesem, lecz narzędziem do pracy z praną, zmysłami, ciałem subtelnym (sukszma-śarira) i stanami świadomości: od tych powierzchownych po coraz bardziej głębokie.

2. Dobry kurs pranajamy nie zaczyna się od efektownych technik, lecz od nauczyciela i tradycyjnej metody

Dziś można obejrzeć, jak ktoś prowadzi kapalabhati, bhastrikę albo nadi śodhanę. Można przeczytać opis zatrzymania oddechu, proporcji wdechu i wydechu, pracy z jedną dziurką nosa albo wydłużania faz oddechowych. Ale w pranajamie najważniejsze nie jest to, że technika jest znana. Ważne jest to, czy została właściwie dobrana, osadzona w sekwencji i podana w odpowiednim momencie. Techniki oddechowe nie działają w próżni. Inaczej pracuję z osobą napiętą, inaczej z osobą wyczerpaną, inaczej z kimś, kto ma trudność ze snem, inaczej z kimś, kto ma tendencję do kontroli, hiperwentylacji albo wchodzi w silne stany lękowe, a inaczej z osobą, która z łatwością osiąga stany medytacyjne. Dlatego odpowiedzialny kurs/zajęcia/warsztat pranajamy nie polega na tym, że daję zbiór „najmocniejszych” praktyk, ale na tym, że uczę rozumieć, co robimy, dlaczego to robimy, komu dana technika służy, a kiedy należy ją uprościć albo zatrzymać.

3. Źródła nie są ozdobą. Źródła są gwarancją praktyki🔥

W nauce pranajamy odwołanie do źródeł nie powinno być tylko akademickim dodatkiem ani określane jako teoretyczny ozdobnik do „99% praktyki”. Źródła pokazują, jak tradycja rozumiała relację między oddechem, praną i umysłem. Źródła pokazują nam tradycję przekazu. W „Hathapradipice” praktyka pranajamy zostaje umieszczona po ustabilizowaniu asany, przy odpowiednim sposobie życia i pod kierunkiem dobrego, doświadczonego, mądrego nauczyciela. Zależność między ruchem prany/oddechu a ruchem umysłu jest silna: kiedy oddech jest niestabilny, umysł także pozostaje niestabilny, a kiedy oddech zostaje ustabilizowany, stabilizuje się także umysł. „Gherandasamhita” również ukazuje pranajamę jako praktykę wymagającą przygotowania, oczyszczenia, właściwej kolejności i logicznego rozumienia proporcji. Dlatego pytanie o źródła nie jest pytaniem o erudycję nauczyciela, lecz o bezpieczeństwo, precyzję i dojrzałość przekazu.

4. Samo używanie sanskryckich nazw nie oznacza znajomości tradycji (tak, to piszę to ja – sanskrytolog i filolog, dla której tradycja przekazu jest zawsze bazą)

Można powiedzieć: prana, nadi, kumbhaka, reczaka (czy może rećaka?), puraka, bhastrika, kundalini, pratjahara, i nadal nie rozumieć, co te pojęcia rzeczywiście znaczą (mimo że AI nam dość ciekawie je omawia 😄). Sanskryt bardzo łatwo staje się dziś językiem autorytetu: brzmi głęboko, tradycyjnie i duchowo. Lecz w jodze nazwy nie są ozdobą. Każde pojęcie niesie określony kontekst praktyczny, lecz i filozoficzny – TRANSFORMUJĄCY. Kumbhaka, czyli zatrzymanie oddechu, nie jest zabawą ani wyzwaniem sprawdzającym, jak długo potrafimy nie oddychać. Rećaka, czyli jogiczny wydech, w różnych tradycjach i kontekstach praktyki może mieć różne znaczenie. Bhastrika nie jest po prostu intensywnym wdechem i wydechem, który ma dać szybki zastrzyk energii… i co dalej? Nadi śodhana nie jest tylko miłą techniką na koniec zajęć. Jeśli nauczyciel nie potrafi wyjaśnić, czym dana technika jest, jak działa, z czym ją łączyć, kiedy jej nie stosować i jak ją stopniować i pogłębiać, wtedy sanskrycka nazwa staje się tylko etykietą.

5. AI może napisać piękny opis kursu, lecz… nie może poprowadzić zdrowej i transformującej praktyki pranajamy

Żyjemy w czasach, w których bardzo łatwo stworzyć atrakcyjny opis kursu. Wystarczy kilka słów: oddech, stres, energia, sen, układ nerwowy, transformacja, głębia, harmonia. Taki opis może brzmieć bardzo przekonująco, lecz praktyka pranajamy zaczyna się tam, gdzie kończy się… pusty i erudycyjny opis. Zaczyna się w kontakcie z ciałem, z konkretnym oddechem, z napięciem, z ograniczeniami, z historią praktyki danej osoby, z reakcją układu nerwowego i z tym, czego… nie widać na grafice promocyjnej. AI może napisać tekst o pranajamie, ale nie rozpozna, czy ktoś forsuje wydech, czy zaciska gardło, czy ucieka w nadmierną kontrolę, czy wykonuje technikę zbyt intensywnie. Zjawisko fake guru nie dotyczy tylko Indii. Dotyczy każdego miejsca, w którym język tradycji zaczyna zastępować realne przygotowanie, praktykę i odpowiedzialność.

6. Pranajama nie jest obietnicą natychmiastowej przemiany

Bardzo nie ufam narracji, w której oddech ma natychmiast „naprawić umysł”, wyregulować wszystko po jednym spotkaniu albo dać szybkie doświadczenie głębi. Pranajama często działa subtelniej, głębiej, intensywniej, i… bardziej wymagająco. Czasem najpierw pokazuje, że oddech jest skrócony, że wydech nie może się swobodnie wydłużyć – a czasem odwrotnie, i to jest zupełnie naturalne! Ciało nie potrafi pozostać w bezruchu, umysł szybko się niecierpliwi, bo pojawia się potrzeba kontroli i osiągnięcia efektu. To nie jest porażka praktyki. W tradycji jogi nie chodzi o to, aby oddechem wymusić na sobie określony stan, lecz aby przez oddech rozpoznać relację między ciałem, praną i umysłem.

7. Najczęstszy błąd: więcej, mocniej, szybciej… ale pranajama to nie hiperwentylacja

W pranajamie więcej nie znaczy lepiej, naprawdę! Mocniejszy wdech/wydech nie zawsze oznacza lepszą praktykę. Dłuższe zatrzymanie nie oznacza większego zaawansowania. Intensywniejsza technika nie jest głębszą koncentracją. Jednym z największych błędów we współczesnej nauce oddechu jest mylenie pobudzenia z energią, hiperwentylacji z oczyszczeniem, napięcia z koncentracją, a forsowania z dyscypliną. W „Hathapradipice” znajdziemy wyraźne ostrzeżenie, że właściwie praktykowana pranajama może wspierać zdrowie, ale niewłaściwa praktyka może szkodzić. To zdanie powinno być traktowane bardzo poważnie, szczególnie dziś, kiedy wiele osób praktykuje intensywne techniki z nagrań, bez przygotowania, bez korekty i bez wiedzy o przeciwwskazaniach.

8. Układ nerwowy… tak, ale nie tylko:

Współczesny język fizjologii jest bardzo potrzebny. Możemy mówić o rytmie oddechu, pracy przepony, nerwie błędnym, zmienności rytmu serca, napięciu mięśniowym i regulacji pobudzenia. To są ważne narzędzia rozumienia praktyki. Ale pranajama nie mieści się wyłącznie w tym języku. W tradycji jogi oddech jest związany z praną, z ruchem zmysłów, z koncentracją, z ćittą, z pratjaharą i z przygotowaniem do praktyk medytacyjnych. Dlatego redukowanie pranajamy wyłącznie do metody obniżania stresu i pracy układu nerwowego bardzo ją spłaszcza. Oddech może regulować układ nerwowy, ale pranajama jest czymś więcej: jest ścieżką pracy z energią życia, umysłem i wewnętrzną stabilnością praktykujących.

I co najważniejsze: pranajama nie jest dodatkiem na zajęć (asana-)jogi.

Pranajama jest traktowana jak kilka minut przed/po asanach, jak łagodne domknięcie zajęć albo miły oddechowy dodatek. Tymczasem w tradycji jogi jest jedną z NAJWAŻNIEJSZYCH praktyk wewnętrznych. Pranajama jest samodzielnym obszarem wymagającym wiedzy, czasu, cierpliwości, doświadczenia i odpowiedzialnego prowadzenia. Dlatego moją intencją nie jest uczenie „technik oddechowych do szybkiego efektu”, lecz przekazywanie pranajamy jako kompletnej, źródłowej i metodycznej praktyki jogi.

Moja droga do pranajamy na początku 2000 roku nie zaczęła się od mody na techniki oddechowe (kto wtedy o nich słyszał?!) ani od języka szybkiej regulacji układu nerwowego, choć ten język również uważam za ważny. Zaczęła się od praktyki własnej, od studiów filozofii i nad jogą u źródeł: od sanskryckich tekstów, pracy akademickiej nad filozofią indyjską, tłumaczeń „Jogasutr”, „Hathapradipiki”, „Gherandasamhity” i innych tekstów, w których prana nie jest prostym narzędziem poprawy samopoczucia, lecz częścią głębokiej praktyki pracy z ciałem, praną, zmysłami, koncentracją i umysłem.

Bardzo ważną częścią tej drogi były dla mnie także Himalaje indyjskie i nepalskie: rozmowy z ascetami i joginami, którzy żyją praktyką poza językiem marketingu. To tam najmocniej zobaczyłam, że pranajama nie jest zbiorem efektownych technik wyjmowanych dowolnie z kontekstu.

Jest dyscypliną, która wymaga czasu, prowadzenia, cierpliwości i odpowiedzialności.

Dlatego uczę pranajamy z miejsca, w którym spotykają się trzy porządki: doświadczenie praktyki, studia nad oryginalnymi tekstami oraz wieloletnia praca dydaktyczna z ludźmi. Jako tłumaczka sanskryckich tekstów wiem, jak wiele znaczeń ginie, gdy pojęcia takie jak prana, kumbhaka, nadi, rećaka, puraka czy pratjahara stają się tylko ozdobą opisu kursu. Jako nauczycielka wiem też, że każda osoba przychodzi do praktyki z innym ciałem, innym oddechem i inną gotowością.

__________

Jeśli chcesz zrozumieć, czym dokładnie jest pranajama, oraz praktykować pod moim okiem, to zapraszam Cię do zapisów na następujące kursy i warsztaty online:

Kurs nauczycielska Pranajama (poziom 1) ed. 3
42h, forma hybrydowa
nagrania + materiały PDF
certyfikat ukończenia z akredytacją REPs Polska

Letnia Szkoła Pranajamy i Medytacji
8h, nagrania + materiały PDF
4 sprofilowane kursy: stres i napięcie, sen i wyciszenie, koncentracja, medytacja
certyfikat ukończenia

Cotygodniowa praktyka Pranajamy online w Atelier Jogi
Co środa o godz. 20:00 spotykamy się na około 75-minutowe spotkanie (+ nagrania)

2 uwagi do wpisu “Pranajama: 8 powodów dlaczego nie jest ćwiczeniem oddechowym

  1. Bardzo dziekuje za przekazanie tej cennej i gruntownej wiedzy…
    szukalam tego od dawna i teraz sie stalo: spelnilo sie moje dazenie…
    Z pelnym zaufaniem dolaczam do grupy uczniow i jestem pelna radosci i wdziecznosci.

    Polubienie

Dodaj komentarz