To jest właśnie ten moment w Indiach…

… kiedy jedziesz w pociągu 6 godzin, no dobra, prawie 8, bo zgodnie z planem jest opóźnienie, wkoło mnóstwo Hindusów zajmujących się wszystkim, co popadnie: siedzeniem na podłodze i gadaniem, gapieniem się, myciem podłogi (!), roznoszeniem co chwila jedzenia i czaju za kilka rupii, handlem obnośnym wszystkim, co tylko się da: nici, słuchawki, skarpetki na dwa palce, idealne do japonek… a ty czujesz się dobrze. … Czytaj dalej To jest właśnie ten moment w Indiach…

Mumbai, jakby bomba i bhikshu yoga

Mumbaj – bardzo przyjemne, typowo indyjskie miasto, metropolia pełną hinduską parą… lepszym lub bardziej paskudnym zapachem, hałasem klaksonów, ludzi, czegokolwiek, tłumem wszystkiego, ale małą liczbą krów i ascetów. Krów spotkałam może z 10, w tym 2 stały się moimi natrętnymi przyjaciółkami – jadłam smażoną kukurydzę skropioną limonką (pycha, absolutnie trzeba spróbować), i jak się okazało, krowy też takie danie lubią. Ascetów widziałam 3, śiwaici (wyznawcy … Czytaj dalej Mumbai, jakby bomba i bhikshu yoga

Bonjour, India!

Ostatni mój zapis z notatek sporządzonych w Delhi brzmiał: „w istocie nie ma żadnego guru jako osobny byt, a tylko gurutattva – rzeczywistość/przestrzeń guru”. Nie były to moje słowa, ale Przyjaciela, z którym długie rozmowy w upalne dni w Indiach prowadziłam. O jodze, o tantrze, o Bogu, wyzwoleniu, mistrzach, a nawet życiu. Na kilka godzin przed wylotem do Indii ponownie patrzę w te niedokończone zapiski … Czytaj dalej Bonjour, India!

Patańdżali – mit czy historia

Mahariszi Patańdżali, wielki mędrzec Patańdżali, zwany także Bhagawanem Patańdżalim, Czcigodnym Patańdżalim, uchodzi za autora Jogasutr, klasycznego, podstawowego i można powiedzieć konstytutywnego podręcznika-wykładu o jodze, w najbardziej skompilowanej, jak to tylko możliwe, postaci. Jednak w momencie, gdy pojawia się potrzeba przebadania historyczności dzieła, jego autora i jednorodności tekstu, od razu rozbijamy się jedynie o domniemywania. Tekst datowany jest na mniej więcej II w. n.e. (z widełkami … Czytaj dalej Patańdżali – mit czy historia

Joga jako siła determinacji

Joga może mieć wiele mniej lub bardziej skomplikowanych i filozoficznych definicji, wymagających często kolejnych komentarzy, by zrozumieć przekaz autora danej definicji. Ostatnio coraz intensywniej zaczyna do mnie przemawiać nazywanie jogi siłą (bala w sanskrycie), w tym także siłą woli, rodzajem nieprzejednanej determinacji, która kształtuje się i wzmacnia zwłaszcza w czasie narzucania na siebie rygoru regularności praktyki, w tym także codziennej medytacji. Drugim jej źródłem jest … Czytaj dalej Joga jako siła determinacji

Praktyka jogi (abhjasa) i wewnętrzna wolność (wairagja)

Kilkanaście dni temu miałam ogromną przyjemność uczestniczyć we wspaniałej konferencji filozoficznej w Międzygórzu zorganizowanej przez Mieszka Wandowicza (który na gruncie filozofii ukuł kilkanaście miesięcy temu pojęcie feugologii, co stało się dla niego tyleż wewnętrznym impulsem, co przejawioną w działaniu ochotą stworzenia konferencji pod takim szyldem) i Koło Naukowe Filozofii Religii przy Uniwersytecie Wrocławskim. Ćwiczenia z ucieczki, ćwiczenia z umierania – tak brzmiało motto przewodnie. Dawno … Czytaj dalej Praktyka jogi (abhjasa) i wewnętrzna wolność (wairagja)

Lewitacja i inne nadnaturalne moce w jodze (proste ćwiczenie)

Pewnego dnia nadszedł ten moment, że przestałam pytać o zwykłe zagadnienia jogiczne (wyzwolenie, ścieżka, esencja jogi, Iśwara itp.), a postanowiłam dowiedzieć się o jogiczne nadnaturalne zdolności, siddhi, o których w literaturze tematu pisze się wiele. Nawet klasyczny wykład jogi w Jogasutrach Patańdżalego poświęca siddhi niemałą partię swojego wykładu zasad jogi królewskiej (radża jogi), wspominając o lewitacji, jasnowidzeniu, zdolności do przybrania niezwykle małych rozmiarów, do przybrania … Czytaj dalej Lewitacja i inne nadnaturalne moce w jodze (proste ćwiczenie)

Bezinteresowna służba (sewa), czyli o trochę nietypowym guru

Guru bywają różni i mogą przybierać różną postać: może być to osoba, może być to bóg (Śiwa, Wisznu, Surja) i bogini, może być to bóg/bogini w formie wewnętrznego przewodnika (antarjamin oraz iśwara), a może być to też taki bóg, który mieszka w sercu jako atman– pozaczasowa i pozaprzestrzenna nieśmiertelna cząstka… Niezależnie od przyjętej formy, w gruncie rzeczy, esencją guru nigdy nie jest jego manifestacja, w … Czytaj dalej Bezinteresowna służba (sewa), czyli o trochę nietypowym guru

Tapas jogiczny – esencja Indii

Indie to wymagająca miłość, ale nie trudna. Owszem, brud, hałas, upał, tłumy Hindusów, którzy nie szczędzą natrętnych spojrzeń czy próśb o wspólne zdjęcia (mnóstwo zdjęć), czyli pozorny chaos wszystkiego. Tout court, warto mieć minimum cztery głowy (jak bóg Brahma), cztery ręce (jak Śiwa czy Wisznu), nie zaszkodzi też tysiąc oczu. W gruncie rzeczy chodzi jednak o oswojenie się czy też odrobinę czasu, zresztą jak w … Czytaj dalej Tapas jogiczny – esencja Indii

Pewna opowieść o Gandze… i jej mądrości w drodze go GANGOTRI

Tybetańska, a może ogólna, himalajska, mądrość mówi, że nie ma potrzeby w życiu się przejmować: jeśli można coś zrobić, to zwyczajnie tę czynność trzeba wykonać, a jeśli nic nie można zrobić, to nie ma sensu się martwić. I takiej lekcji udzielała nam kilkakrotnie podczas ostatnich trzech dni Matka Ganga (Śri Ganga Maa). Podróż do Gangotri, mitycznego źródła Gangesu, zaczęła się w Sonprayag, by poprzez Srinagar, … Czytaj dalej Pewna opowieść o Gandze… i jej mądrości w drodze go GANGOTRI