Śladami jogina w pielgrzymce do Kedarnath

Kedarnath jest moim ukochanym miejscem w Himalajach. Jeśli ktoś ma możliwość  i siłę fizyczną, to koniecznie musi doświadczyć tej pielgrzymki, która wiedzie w górę i w górę w samym sercu himalajskich przestrzeni. Droga do świątyni w Kedarnath, być może najbardziej czczonej świątyni Śiwy, jest 22-kilometrowym trekkingiem, który punkt wyjścia znajduje w dość nieśmiałej i maleńkiej mieścinie Sonprayag, składającej się z jakichś 4 hosteli, 2 razy … Czytaj dalej Śladami jogina w pielgrzymce do Kedarnath

Z Badrinath (miejsca medytacji Wisznu) ku Kedarnath (ascezie Śiwy)

Minęło trochę czasu od ostatniego wpisu, wszystko z powodu tego, że święte miejsce ascezy Wisznu pod postacią Narajany, czyli Badrinath, jest niestety (albo właśnie stety) całkowicie odcięte od internetu. Nie ma co się dziwić, to przecież ponad 3000 m. n.p.m. Dobrze, że cywilizacja tam w ogóle działa, a działa całkiem sprawnie: miasteczko dość skromnych rozmiarów, ale są aśramy, guest house’y, hotele (!), restauracje (szczególnie smaczna … Czytaj dalej Z Badrinath (miejsca medytacji Wisznu) ku Kedarnath (ascezie Śiwy)

Sawan Shivratri i koniec tłumów w Rishikeshu

Pierwszy sierpnia okazał się być zbawiennym dniem dla spokojnego życia Rishikeshu (nie wspominając o nas, w końcu można spokojnie chodzić po relatywnie wyludnionych ulicach). Już w Haridwarze tłumy śiwaitów wypełniały sobą (a nawet – przepełniały) całą przestrzeń: autobusy, drogi, miasta, zakamarki, świątynie, aśramy, hostele, dharamsale. W pewnym momencie drogi zostały całkowicie zamknięte dla samochodów, riksz  i taksówek. Wszystko po to, by autobusy przepełnione ponad granicę … Czytaj dalej Sawan Shivratri i koniec tłumów w Rishikeshu

Wybaczenie (kszama) i szczęście (ananda), czyli dzień jak codzień w aśramie

Wczoraj był międzynarodowy dzień wybaczenia (kszama) i wyciszenia (śanti), połączony z odpowiednią pudżą w Gangesie… A dziś przy porannej medytacji intencją nabieraną wraz z każdym oddechem było szczęście (ananda), nie przemijająca radość czy przyjemność (kama, raga), ale stałość umysłu w ciągłym zadowoleniu (santosza). Hmmm, bo nie jest tak, że jogin ot tak staje się radosny, pełen spokoju, wybaczenia, wyzbyty niepokoju i cierpliwy. Długi okres czasu … Czytaj dalej Wybaczenie (kszama) i szczęście (ananda), czyli dzień jak codzień w aśramie

Rodzinny biznes, a zdarza się, że i jogiczny

Indie – jako najliczniej zaludniona gospodarka i demokracja świata – oferują ogromny wachlarz biznesowych możliwości. Dotyczy to oczywiście zarówno biznesu na ogromną skalę, jak i drobnych lokalnych, a często się zdarza, że rodzinnych inicjatyw zarobkowych. A ten samorodny, wszechobecny, drobny biznes obejmuje sobą praktycznie wszystko, co tylko może być przydatne: naprawa sandałów, smażenie kukurydzy wprost na rozgrzanym drewnie: i raz jeszcze: czaj jak na zdjęciu … Czytaj dalej Rodzinny biznes, a zdarza się, że i jogiczny

Małe co nieco

Kiedy deszczowe dni się skończyły (a w każdym razie przestały trwać dzień i noc), można wyjść na spacer: Albo taki: Jedna i druga trasa prowadzi oczywiście wzdłuż Gangi, od jednej do drugiej, trzeciej i trzydziestej trzeciej świątyni czy małego shrine (mała i skromna budowla świątynna). Lecz można także spróbować i innej rzeczy, a mianowicie odpuścić sobie jedzenie w kantynie aśramu, i pójść w głąb miasta. … Czytaj dalej Małe co nieco

Tajemna nauka Indii i jej wszechobecne podróbki

Kolejny wpis zaczyna się zdjęciem patrona jogi, Wielkiego Jogina, Śiwy-Mahadewy… powodem jest chyba zbliżające się święto Sawan Śiwaratri (Sawan Shivratri)… Dziś napiszę trochę być może za mocno, może za bardzo zachodnim okiem oceniając, a może właśnie przeciwnie. Niedawno bowiem, pewnej pięknej i cieplej nocy, w parku otoczonym palmami, rozmawiałam z przyjacielem, żyjącym w Delhi. Jego guru jest cudowną kobietą (być może uda nam się spotkać, … Czytaj dalej Tajemna nauka Indii i jej wszechobecne podróbki

Jogiczne impresje 1, czyli czitta-writti w postaci odrazy

Czitta-writti w klasycznej jodze definiowane są jako poruszenia mentalne (i emocjonalne), podzielone na 5 grup, które w drodze wzmożonej praktyki jogi należy ni mniej ni więcej, jak zatrzymać. Są to: poznanie właściwe, błąd poznawczy, fantazjowanie, sen i pamięć. Oczywiście są to jedynie ogólne kategorie, które następnie dzielą się na bardziej uszczegółowione. Obrzydzenie, czy też delikatniej – odraza, oczywiście podpada pod drugą kategorię, czyli błąd poznawczy. … Czytaj dalej Jogiczne impresje 1, czyli czitta-writti w postaci odrazy

Haridwar, monsun i pobudki o 4 rano

Podróż do Haridwaru nie odbyła się bez przygód – nasz autobus się popsuł w samym środku niczego, a nowego nie można było złapać, bo wszystkie autobusy jadące w stronę Char Dham były przeładowane ubranymi na pomarańczowo śiwaitami. Teraz trwa święto Śiwy, więc hindusi wszystkim, czym tylko można, jadą do Haridwaru, by nabrać wodę z Gangi i na piechotę wracać do domów. Nie jest to jednak … Czytaj dalej Haridwar, monsun i pobudki o 4 rano

Himalaje i ich mistrzowie

Himalaje są nie tylko siedzibą śniegu, ale od setek lat są domem jogicznej mądrości i duchowości otwartej dla milionów ludzi, niezależnie od ich wyznania i pochodzenia. – swami Rama Jeszcze tylko kilka dni i kilkanaście godzin zostało do naszego wylotu w Himalaje, a dokładniej do Chota Char Dham. Lecimy do Delhi, a potem wyruszamy do Haridwaru, dosł. Brama/Drzwi (do) Hariego (przydomek Kriszny), a szerzej – … Czytaj dalej Himalaje i ich mistrzowie