Imbir i yerba mate, czyli yerba mate chai!

Jeśli ktoś z Was kiedykolwiek głowił się, do czego może przydać się skórka po obraniu imbiru, a na pewno wiele/u z Was temu zagadnieniu poświęciło dużo nieprzespanych nocy, to mam pewną propozycję. Otóż z takiej skórki po dodaniu jeszcze kilku innych składników można przyrządzić, upichcić nawet, bardzo zdrową, mocną w smaku, hardcore yerbę mate! Rodzaj yerby jest obojętny: bardziej czy mniej pylasta, liściasta, patyczkowata – … Czytaj dalej Imbir i yerba mate, czyli yerba mate chai!

Global dexterity, czyli powroty w Indie…

Do kolejnego wyjazdu do Indii pozostało jedynie kilka dni. Dość często jestem pytana o to, dlaczego właśnie Indie. Nie odpowiadam: joga, sanskryt, kuchnia, praca, filozofia – przy nich zawsze jest jakieś “ale”. Indie, ponieważ… to są Indie! Tout court. Po prostu. Nie wiem, czy Indie są trudną miłością, jednak z pewnością warte są tego, by (po)kochać je z całym dobrodziejstwem inwentarza, który razem ze sobą … Czytaj dalej Global dexterity, czyli powroty w Indie…

Himalajskie centra sztuki kulinarnej…

… wprost kocham! Zaplecze kuchenne może nie jest okazałe, wnętrze nie jest wystawne, ba! – ten przybytek często nawet nie jest czysty (jeśli w ogóle jest!), kucharz może i nie pobierał nigdzie nauk, ale kuchni himalajskiej na pewno nie można odmówić serca i smaku. Cóż, Himalaya Coffee Centre za Badrinath w ostatniej indyjskiej wiosce Mana, gdzie zaraz Tybet (moje marzenie!) otwiera swoje przestrzenie: A obok … Czytaj dalej Himalajskie centra sztuki kulinarnej…

RISHIKESH_2 i Parmarth Niketan aśram

Miasto Rishikesh uchodzi za światową stolicę jogi. Co roku w określonym terminie (głównie w lutym) adepci i miłośnicy jogi z całego świata przybywają tutaj tłumnie, by wspólnie celebrować światowy dzień jogi. Wspólne medytacje, praktyka jogiczna na macie (setkach mat!), prelekcje i wykłady odbywają się w głównie w aśramie Parmarth Niketan, położonym między dwoma głównymi mostami Rishikeshu – Ram Jhula i Lakshman Jhula, w malowniczym terenie … Czytaj dalej RISHIKESH_2 i Parmarth Niketan aśram

RISHIKESH_1, czyli stolica jogi tout court

Pamiętam jeden poranek w aśramie Paramarth Niketan w Rishikeshu. Bardzo wyraźnie. A nawet dwa poranki, bo podobne były do siebie. Pewnie zdarzyło się ich i więcej, ale nie zwróciłam na nie uwagi – było za wcześnie, a Indie były jeszcze nazbyt głośne i nękające mój spokój. Nazbyt obce, mówiąc krótko. Drugi tydzień pobytu, czego więc się spodziewać? – tym bardziej, że ciało jeszcze nie słuchało … Czytaj dalej RISHIKESH_1, czyli stolica jogi tout court

HARIDWAR, czyli Sawan Shiva Ratri i nieustający deszcz

Ale naprawdę nieustający! Bez przerw padający, błotem rozścielający swoją miałką, oblepiającą i wszechprzenikającą naturę. A w tym błocie jest wszystko, co tylko indyjska ulica może na siebie przyjąć. Cóż, nie to było dla nas problemem. Zanim opiszę pierwsze wrażania z monsunowego Haridwaru, to pokażę Wam film, który jest esencją stolicy jogi: poranna medytacja nad brzegiem Gangesu. Jednak to będzie jakby drugi Haridwar, po powrocie z … Czytaj dalej HARIDWAR, czyli Sawan Shiva Ratri i nieustający deszcz

DELHI

W teraźniejszej serii wpisów będę publikować większe ilości zdjęć z naszej wyprawy w Himalaje. Kończymy pisanie książki i zamysł mamy taki, by opowieści ilustrować obrazkami i filmikami umieszczanymi tutaj, na blogu, a w książce sygnalizować wszystko linkami 🙂 A na początek Przyjaciel, który jak przystało na idealnego nepalskiego (!) Gospodarza, od razu po naszym nocnym przylocie do Delhi zajął się naszymi bagażami i zamówieniem taksówką. … Czytaj dalej DELHI

Są takie miejsca…

… do których chociaż nie planujemy w najbliższej przyszłości wrócić (co nie znaczy, że nie wrócimy), to w pewien – dość wyraźny – sposób rezonują w zakamarkach pamięci. Coś jest w nich tak niezwykłego, specyficznego, że nie można przestać o nich myśleć, nawet gdy poznaje się inne – niekiedy całkowicie odmienne – światy i ich życie. Specyficzna atmosfera restauracji/barów, specyficzny posmak kuchni, specyficzna architektura, specyficzny … Czytaj dalej Są takie miejsca…

Nie ufaj pozorom! – indyjska maja

Za co uwielbiam Indie? Chociaż trudno mi jest ująć w słowa zachwyt, który bardziej wymyka się werbalizacjom niż choć odrobinę stara się wyrazić słowami, to jest kilka właściwości Indii, które ubóstwiam: joga, rozmowy o duchowości, sanskryt (a powoli i hindi, telugu i pendżabi), kuchnia (kocham!), kolory (choć brudne i wyblakłe), indywidualność w tłumie, wolność i swoboda, przepiękna architektura, wszechobecna natura, miejsca do medytacji ukryte w … Czytaj dalej Nie ufaj pozorom! – indyjska maja

Pewnej nocy w Mysorze (Mysuru)

Kilka dni w Indiach minęło, przy tej okazji kilka świątyń, meczetów, chai masala pitych kilka razy dziennie, kilka dos i thali jedzonych bezustannie ze smakiem, kilka dni nadal pozostało, a człowiek myśli. I duma. I myśli, za co tak Indie uwielbia. Od zawsze Indie przedstawiane były jako bajeczna kraina, gdzie turysta-pielgrzym udaje się w poszukiwaniu Siebie, a w każdym razie wyprawia się po skarby: przyprawy, … Czytaj dalej Pewnej nocy w Mysorze (Mysuru)