Pratjahara – między zmysłami a umysłem

Są takie momenty w praktyce jogi, gdy coś się zatrzymuje. Świat, który jeszcze przed chwilą wywierał wpływ, nagle… nie dotyka, nie oddziaływa, nie martwi. Kolor poranka za oknem przestaje być bodźcem. Brzęczenie telefonu traci moc. Dźwięk, zapach, dotyk – one nadal istnieją, ale jakby już bez praw do decyzji. I wtedy pojawia się ona – pratjahara – jedna z najbardziej subtelnych i jednocześnie bardzo konkretnych technik klasycznej jogi. Ta, która otwiera drzwi do wewnątrz.

To nie jest spektakularna asana, nie jest to też głęboka medytacja. Pratjahara nie daje się łatwo uchwycić na zdjęciu ani nagraniu. A jednak to właśnie ona stanowi graniczny punkt przejścia – pomiędzy tym, co zewnętrzne w praktyce jogi (bahiranga-joga), a tym, co wewnętrzne (antaranga-joga), jak pisał mędrzec Patańdźali w swoich ponadczasowych Jogasutrach (ok. II–IV w. n.e.).

Praktyka przeoczana, choć fundamentalna

Pratjahara (pratyāhāra) to sanskryckie słowo złożone z członów prati (przeciw, wbrew) i āhāra (pokarm, przyjmowanie, żywienie). W dosłownym sensie oznacza „działanie przeciwko karmieniu”. Ale co karmi umysł (ćitta) ? Otóż – jak przypominają sanskryckie teksty źródłowe jogi – pożywieniem dla świadomości (ćitta) są dane napływające przez pięć zmysłów: wzrok, słuch, dotyk, smak i węch. Ich strumień – choć wydaje się naturalny i niepodważalny – nieustannie kształtuje sposób, w jaki doświadczamy rzeczywistości. Zmysły odżywiają naszą wewnętrzną narrację, która przejawia się nie tylko w wewnętrznych monologach, ale także w blokujących swobodny przepływ energii i doświadczanie życia emocjach strachu, gniewu, smutku, w przywiązaniu, nadmiernej radości i chęci posiadania lub ucieczki, często prowadząc nawet do depersonalizacji i odrealnienia. Rzadko kiedy niestety zdajemy sobie z tego świadomie sprawę.

Pratjahara nie polega jednak na brutalnym odcięciu się od świata i zamknięciu w samym sobie kosztem oderwania od świata. To nie jest ucieczka do jaskini czy medytacyjna izolacja. To świadome wycofanie uwagi z bodźców zewnętrznych, by móc zobaczyć, kim naprawdę jesteśmy – gdy nie podążamy śladami zapachu, koloru, brzmienia, doświadczania i nawykowych narracji.

Cisza nie jest brakiem – jest regularną praktyką

Gdy w „siedzeniu w milczeniu” umysł zaczyna „gonić za czymś, uciekać w coś, gubić się…” – to jeszcze nie jest pratjahara. To właśnie, co Patańdźali określa mianem wrytti – poruszenia świadomości (ćitta), czyli wewnętrzne dialogi, obrazy, wspomnienia, pragnienia, plany i lęki. Są naturalne, ale to nie one definiują praktykę i to nie one są sednem jogi. Są rodzajem naturalnego narzędzia, doświadczania siebie i świata, ale nie są istotą siebie i jogi. Pierwszym krokiem ku pratjaharze jest ustabilizowanie ciała – właściwa pozycja oraz prosty kręgosłup… dobra jakość umysłu-intencji oraz właściwa praktyka kontroli oddechu-energii-umysłu. Pratjahara nie dobywa się znikąd, jest efektem panowania na ciałem oraz oddechem-energią.

Pranajama himalajska ed. 5 praktyka online

Pratjahara zaczyna się, gdy umysł przestaje reagować, a zaczyna obserwować – bez oceny, bez oporu, bez pragnienia. Nie chodzi o odrętwienie, ale o żywą obecność bez angażowania się. Jak patrzenie na nurt Gangesu o świcie, gdy jesteś częścią rzeki, ale nie próbujesz jej zatrzymać. Jak dźwięk dzwonów w świątyni – obecny, ale nie wymagający odpowiedzi.

Jogasutrach Patańdźalego znajdujemy klarowne określenie tej fazy:

svaviṣayasamprayoge cittasvarūpānukāra ivendriyāṇāṁ pratyāhāraḥ (2.54)
„Kiedy zmysły oddzielają się od swoich przedmiotów, niejako naśladują właściwą naturę umysłu – oto pratjahara.”

To nie jest poetycka metafora. To precyzyjny opis stanu, w którym zmysły – zamiast kierować się ku bodźcom – podporządkowują się wewnętrznej woli. Zewnętrzne piękno nie przyciąga, a zewnętrzna przykrość nie odpycha. Zaczyna się waśjata – panowanie nad zmysłami:

tataḥ paramā vaśyatendriyāṇām (2.55)
„Wówczas pojawia się najwyższe panowanie nad zmysłami.”

To nie jest kontrola poprzez wysiłek – to kontrola poprzez świadomą obecność.

Skąd pochodzi pratjahara?

Choć Patańdźali jest najczęściej cytowanym autorytetem w kontekście pratjahary, sama idea pojawia się znacznie wcześniej – w Upaniszadach (KathaŚwetaśwatara), w Mahabharacie, w Manawadharmaśastrze oraz tantrycznej i hathajogicznej literaturze średniowiecznych Indii. Choć nie zawsze nazwana wprost, pojawia się jako praktyka wycofania zmysłów ascety-jogina, który kieruje uwagę do wewnątrz.

W systemie asztangajogi (ośmiorakiej ścieżki), pratjahara opiera się na fundamentach: zasady etyczne (jamy i nijamy), asany (pozycje ciała) oraz pranajama (powściągnięcie oddechu-energii-umysłu, czyli prany). To one przygotowują przestrzeń do tego, by zmysły mogły „cofnąć się” bez walki. To nie jest przymus. To naturalna konsekwencja głębokiej praktyki.

Kurs nauczycielski PRANAJAMA (poziom 1) ed. 2

Co daje pratjahara?

W świecie przebodźcowania i informacyjnego hałasu, pratjahara staje się umiejętnością nie do przecenienia. Nie jako eskapizm, ale jako kompetencja uważności. Dzięki niej umysł przestaje być niewolnikiem zewnętrznych obiektów, a zaczyna być tym, kto wybiera. Pojawia się przestrzeń – na ciszę, refleksję, na powściągnięcie wewnętrznych trucizn (wisza), jak gniew, lęk, pożądanie, zazdrość.

Pratjahara jest wstępem do stanów samatwy – wewnętrznej równości wobec skrajności, jak naucza Bhagawadgita. Jest bramą do santoszy – głębokiego poczucia wystarczalności, zadowolenia, które nie zależy od tego, co dzieje się na zewnątrz.

To nie jest łatwa praktyka. Ale jest jedna z najważniejszych. Bo zanim umysł będzie zdolny do koncentracji (dharana), kontemplacji (dhjana) czy pełnej integracji (samadhi), musi się nauczyć jednej rzeczy: nie podążać ślepo za zmysłami.

I w tym właśnie tkwi piękno pratjahary – jest jak oddech pomiędzy światem a sobą. Nie zerwanie. Nie ucieczka. Ale świadome zatrzymanie się, by odkryć głęboki wewnętrzny spokój.

Bo w świecie pełnym dźwięków, barw i zapachów – umiejętność ich niekarmienia staje się formą wolności dla umysłu, który staje się nazbyt reaktywny wobec zewnętrznych bodźców.

Pranajama jako ścieżka mistrzostwa – Masterclass

Kurs nauczycielski MEDYTACJA

Dodaj komentarz